NagłówekNagłówek

HISTORIA WNĘTRZ PAŁACU OTWOCKIEGO

W odległości trzydziestu kilometrów od Warszawy w Otwocku Wielkim marszałek wielki koronny Kazimierz Ludwik Bieliński wybudował swoją letnią rezydencję. W 1713 pałac odziedziczył trzydziestoletni wówczas syn Kazimierza Ludwika - Franciszek, który około 1757 roku dokonał przebudowy pałacu i zmiany jego przeznaczenia z letniej rezydencji na całoroczną siedzibę.

Pierwotnie przed fasadą budynku znajdowały się dwuramienne schody, prowadzące bezpośrednio na pierwsze piętro do westybulu. Podczas remontu zlikwidowano, niepraktyczne zwłaszcza zimą, zewnętrzne schody i wprowadzono wewnętrzną klatkę schodową. Ponadto nadbudowano wieże, zmieniono wystrój wnętrz oraz wzbogacono dekoracje na zewnątrz.

Przed modernizacją pomieszczenia parterowe mieściły najprawdopodobniej pokoje służby, garderoby, drugą podręczną jadalnię, oraz kuchnie i łaźnie w alkierzach. Po przebudowie wejście prowadziło do niewielkiej sieni, za którą znajdowała się wydłużona sala służąca jako jadalnia. We wschodniej części parteru znajdował się apartament składający się z czterech pomieszczeń. Od zachodu przy sieni, w narożniku umieszczono nową reprezentacyjną klatkę schodową, a obok mały dwupokojowy apartament.

Po przebudowie główny portal XVII wiecznej reprezentacyjnej sieni (westybul) stał się, po zastosowaniu wewnętrznej klatki schodowej , drzwiami prowadzącymi na balkon. Dekorację XVII wiecznego westybulu tworzyły stiukowe nisze, mieszczące rzeźby figuralne, a także prostokątne płyciny zdobione w narożach liśćmi akantu. Jasny kolor stiuków wyraźnie odróżniał się od chropowatej, połyskującej wyprawy ścian, którą uzyskano poprzez zmieszanie z piaskiem i wapnem tłuczonego zielonkawego szkła i pokruszonego czerwonego granitu. Sień dekorowana była na wzór antycznej groty i palladiańskiej sali korynckiej. Na ścianie południowej westybulu znajdowało się szerokie, półkoliście zamknięte przejście prowadzące do sali jadalno - balowej. Jego obramienie tworzyła bogato sfałdowana draperia, podtrzymywana przez cztery putta i dwie hermy. Hermy po prawej żeńska, a po lewej męska wyznaczały przynależność pierwotnie trzypokojowych apartamentów pana i pani domu. Oglądając dokładniej obie hermy widać, że przedstawiają one portrety młodych małżonków Kazimierza Ludwika i Ludwiki Marii Bielińskich to jest ojca i matki Franciszka. Nie zmienił się wspaniały reprezentacyjny apartament w części wschodniej należący do pana domu z salą Marynistyczną, salą Ruin Rzymskich i niezwykłą salą Horacego.

Dwa pierwsze pomieszczenia zdobią sceny rodzajowe, skaliste wybrzeże, statki na morzu (w pierwszej) oraz ruiny świątyń antycznych, kolumnady, bramy miejskie (w drugiej). Jednak najciekawsze i jednocześnie najstarsze są polichromie z sali Horacego. Malowidła w kolorze sepii powstały w oparciu o sztychy Ottona van Veena, umieszczone w jego ikonograficznym podręczniku, popularnym w XVII w. Podręcznik zawierał ryciny z kompozycjami alegorycznymi, z których każda była ilustracją myśli z pism Horacego. Ich moralizatorski charakter odzwierciedlał neostoicyzm pana domu. Zarówno westybul jak i malowidła w sali Horacego, których autorstwo jest nieznane, stanowią najstarszą cześć pałacu. Apartament zachodni pani domu uległ pomniejszeniu po wybudowaniu wewnętrznej klatki schodowej.

Pierwotne zdobienia, z okresu gdy apartamenty należały do słynącej z doskonałego gustu małżonki Kazimierza, nie są znane. W XX wieku w salach tych na ścianach zachowały się jedynie nieliczne fragmenty materii. Jednym z elementów wystroju apartamentów Ludwiki Marii był narożny kominek z Feniksem, znajdujący się dziś na podeście klatki schodowej.

Na trzecią niską kondygnację prowadziły tylko schody z wieży. Kondygnacja ta miała na osi nad sienią pomieszczenie z którego wydzielono ganek dla orkiestry, otwarty na wysoką dwukondygnacyjną salę balową. Po obu stronach sali balowej znajdowały się cztery pokoje wykorzystywane zapewne przez służbę obsługującą właścicieli. Być może pierwotnie były to pokoje także dla dzieci (Kazimierz Ludwik miał synów – Franciszka i Michała, a także córki – Katarzynę, Urszulę, Teresę i Mariannę). Przypuszczalnie i te pokoje były bogato polichromowane.

Dostosowanie wnętrz do całorocznego użytkowania pałacu, przez Franciszka Bielińskiego wymagało zastosowania odpowiedniego ogrzewania. Wszędzie tam gdzie było to możliwe wprowadzono piece kaflowe, a w niektórych pokojach zastąpiono nimi kominki.

Do wygodnego zamieszkania zabrakło przy głównym budynku właściwego zaplecza usługowego. Pokoje gościnne, kuchnie, pomieszczenia dla służby i całe podstawowe zaplecze gospodarcze uzyskano dobudowując do pałacu oficyny. Dwa nowe budynki ustawiono prostopadle do pałacu od strony ogrodu. W zachodnim zaprojektowano kuchnię z całym zapleczem gospodarczym, we wschodnim zapewne apartament łazienkowy i pokoje gościnne. Rozbudową i modernizacją pałacu zajmował się Jakub Fontana syn Józefa, architekt z którym Bieliński współpracował przy modernizacji Warszawy.

W XIX wieku nie istniała już oficyna wschodnia. W połowie XX wieku odsłonięto piwnice łaźni z korytarzem biegnącym przez całą długość budynku. W północnej części budowli odnaleziono ślady paleniska, ogrzewającego pomieszczenia. Znaleziono także płaskie muszle z przylepioną zaprawą wapienną co sugerowałoby, że któreś z wnętrz było wyłożone dekoracją muszlową.